5 powodów dla których musisz pojechać na Węgry jesienią

297

 

Nie trzeba jechać daleko, żeby wypocząć i zwiedzić nowe miejsca. To stwierdzenie wydaje się być banalne, ale w dzisiejszych czasach podróżowanie na wszystkich blogach i profilach społecznościowych stało się egzotyczne. Prawdziwy wyjazd to ten do Afryki, Azji, albo w inne, odległe i niszowe miejsce. Jednak Europa ciągle jest tym miejscem, które pozostaje nie do końca odkryte i kryje w sobie wiele różnych pięknych miejsc.

Jednym z takich do niedawna zupełnie pomijanych krajów były Węgry. Nasi bratankowie, chociaż nie łączy nas z nimi żadna granica administracyjna, znajdują się tylko kilka godzin drogi od nas. Lata tam też Wizzair i inne linie, a nawet kursuje nocny pociąg (jeśli jesteście gotowi na 12-godzinną podróż, oczywiście). Co takiego do zaoferowania ma ten uroczy, niewielki kraj z bogatą historią? Zapraszamy do przeczytania naszego zestawienia 5 powodów dla których musisz pojechać na Węgry jesienią. Kiedy tam się wybrać, jak nie teraz?

 

Pogoda

To trochę niesprawiedliwe, ale we wrześniu i październiku, kiedy my w Polsce nosimy już kurtki i szaliki, na Węgrzech ciągle jest ciepło i sympatycznie. Nieznośny letni skwar mija, ale jesień jest tam miłą kontynuacją lata, z temperaturami około 20 stopni na plusie. O ile w lecie wielu osobom przeszkadza iście śródziemnomorski skwar (do której drużyny należycie? upał czy nie upał?), to we wrześniu i październiku można wyjechać i odpocząć od pluchy i zimnego wiatru. Najlepiej w ciepłym jeziorze termalnym, ale o tym niżej…

Niesamowite baseny termalne

Skoro już mowa od odpoczynku… W naszym zestawieniu nie może zabraknąć jednej z największych atrakcji na Węgrzech, a mianowicie basenów termalnych i term. Występują w całym kraju w różnej formie: jedne zamknięte, inne otwarte, wiele z nich czynnych jest przez cały rok. Najsławniejszy z nich znajduje się w Hévíz. To jezioro ma 4 hektary i jest największym biologicznie aktywnym jeziorem termalnym w Europie. Ma wodę bogatą w minerały, siarkę i radium, dzięki czemu poza zwykłymi termowymi przyjemnościami posiada również właściwości lecznicze. Byliśmy i bardzo, bardzo polecamy. Wypoczynek nie tylko dla emerytów 😉

5 powodów dla których musisz pojechać na Węgry jesienią

Święto młodego (i nie tylko) wina

Ten temat zasługuje na oddzielną notkę! Najważniejsze, że okazji do spróbowania wyrobów jednych z najpopularniejszych winnic w Europie nie brakuje. Wymieniając te najbardziej popularne: Międzynarodowy Festiwal Wina i Szampana w Budapeszcie, Dni wina na zamku w Egerze, czy Festiwal Wina w Tokaju, stolicy tego trunku. Zapytałam kolegów i koleżanki z naszego biura w Budapeszcie i polecili mi szczególnie Furmint, Hárslevelű i Muscat (białe wina). Najciekawszym czerwonym jest to pochodzące z Egeru, Egri Bikavér, co w wolnym tłumaczeniu oznacza byczą krew. Ma nawet swój własny festiwal. Ceny są bardzo zachęcające, a atmosfera wydarzeń ściąga wielbicieli winnych gron z całej Europy.

Węgierska serdeczność

Polak, Węgier, dwa bratanki… Ile razy słyszeliście w życiu to powiedzenie? Pewnie nie zdziwi was, że to prawda. Jeśli przedstawimy się jako goście z Polski, możemy liczyć na bardzo ciepłe przyjęcie i dwa razy większą życzliwość. Nie to, żeby normalnej gościnności Madziarów coś brakowało, ale dzięki łączącej nas więzi historycznej jesteśmy postrzegani przez nich prawie jak bracia. I działa to w drugą stronę – nie ma problemu z barierą językową, czy właściwie jakąkolwiek barierą. Egészségedre! – tego toastu na pewno nauczycie się bardzo szybko.

5 powodów dla których musisz pojechać na Węgry jesienią

Lokalne przysmaki

Turystyka kulinarna? A czemu nie! Węgry to nie tylko wino, chociaż zajmuje ono zaszczytne miejsce w tym zestawieniu. W tym kraju króluje papryka i to króluje dosłownie. Węgrzy uprawiają ją w ponad 1000 różnych odmianach i dodają praktycznie do wszystkiego. Możecie przywieźć ją ze sobą albo w postaci sproszkowanej przyprawy (szukajcie papryki z Kalocszy lub Szegedu), albo jedne z popularnych past. Erös Pista (wdzięcznie tłumaczona jako Krzepki Stefan, czy to przypadkiem nie jest zaginiony brat Krzepkiego Radka, polskiej marki ketchupów? ;-)) to mój ulubieniec. Ostrrra! Do tego pyszne piegowate twarożki, czylibatoniki Túró Rudi, sprzedawane w budkach langosze, czy wreszcie nowoczesna gastronomia w stylo Bors Gastrobar w Budapeszcie – na pewno znajdziecie coś, co wam posmakuje.

A wy dlaczego lubicie odwiedzać naszych bratanków, jesienią i nie tylko? Dajcie znać w komentarzach!